Liwiec

Posted on Mon 26 July 2010 in Pamietniczek • [2 min read]

Byliśmy wczoraj na fajnej wyprawie, która właściwie miała nam się nie udać bo planowaliśmy wstać o 7:00 i wyjechać o 9:00, a zrobiliśmy to 2 godziny później.

Mimo wszystko zapakowaliśmy bambetle i chłopaków do Saabika (chwała mu bo dobrze działa!) i wyruszyli w stronę rzeczki Liwiec. Pod zamkiem w Liw zjedliśmy frytki i o mało co nie przewrócił się na nas parasol Żywca tak wiało.

image1

Potem obejrzeliśmy trasę przyszłego spływu kajakowego.

image2

Nie odpuszczaliśmy żadnej atrakcji więc 6 km za Jarnicami wpadliśmy na Sowią Górę, gdzie zrobiłem tę panoramę:

pano-sowia-gora

Potem były różne "zboczenia" z trasy, dużo tu dworków i pałaców. Najokazalszy, w Starejwsi , zajął NBP na swój ośrodek szkoleniowy. Czy dobrze rozumiem, że te państwowe świnie bawią się najlepsze m. in. za moje pieniądze?

Gdzieś za Urlami skręciliśmy w leśną drogę, minęli dom sołtysa i zostawiając samochód na końcu ścieżki, ruszyli w poszukiwaniu Liwca. Znalazł się, i znalazła się też mała plaża.

plaza1

plaza2

plaza3

Wygoniła nas stamtąd burza, i trochę obawa przed ludźmi, którzy zostawili na plaży równo ułożone stosy drzewa na ognisko i butelki po piwie, a że głusza tam zupełna więc... Przed deszczem schroniliśmy się pod sosenkami, tam nie padało ale za to pojawiły się CHMURY komarów!  Żarły, gnojki, jakby krwi w kłujkach nie miały od eonów toteż do samochodu wróciliśmy ostrym biegiem. Zdjęć z ucieczki nie ma, taka to była panika.

Następny cel to, z racji nazwy, Świniotopy. Po co oni te świnie tak do wody od razu? Anyway, wzdłuż drogi oddalonej od Liwca o jakieś 300 metrów widać ślady walki z żywiołem powodzi. Rozpęknięte brzuchy worków z wysypanym z nich piachem. Na szczęście prawie wszystko już wyschło i daliśmy radę przejść, nie bez problemów...

image3

...przez rozległą łąkę aż na brzeg rzeczki. A tam była piękna plaża z której znowu skorzystali chłopcy.

swinie1

swinie2

swinie3

A potem był powrót.